Z mieszkania na Starym Mieście blisko jest wszędzie. Obok są urocze kawiarenki, alejki wokół Ratusza i miejsca, gdzie można przyjemnie spędzić popołudnie. Dla pani Heleny to wszystko znajdowało się jednak na innej planecie. Odkąd jej mąż Jan trzy lata temu przeszedł potężny wylew i został przykuty do wózka, całe jej życie toczyło się na czterdziestu metrach kwadratowych w starej kamienicy usytuowanej obok rynku.
Samotność w obliczu miłości
Opieka nad ukochanym to trudne wyzwanie i pani Helena wykonywała swoją pracę perfekcyjnie – sama realizowała toaletę męża, czytała, rozmawiała i układała leki. Nie narzekała, bo po prostu czuła taki obowiązek i chęć pomocy własnemu mężowi. Kłopot w tym, że po kilku latach takiej pracy, osoba bliska po prostu gaśnie z powodu chronicznego braku wypoczynku. W końcu przyszło osłabienie ze zmęczenia, które uziemiło naszą bohaterkę w łóżku na kilka dni. Wtedy wpadła na pomysł, by poszukać wsparcia.
Moment zaufania na kanapie
Telefon otrzymaliśmy prosto od pani Heleny. Nie interesowały ją pospieszne wyjścia ani oddawanie kontroli. Rozmowę rozpoczęliśmy od tego, w czym pani Helena nas potrzebuje: "Chciałabym żeby raz w tygodniu, załóżmy w czwartek popołudniu kto po prostu do męża przyszedł i go nakarmił, gdy ja będę na rynku obok" – powiedziała szczerze.
Jako firma opiekuńcza wiemy, że tak naprawdę liczy się zdobycie pełnego zaufania obu stron – bo pan Jan bał się kogoś obcego w swoim kruchym na tamten moment świecie. Nasza wyszkolona pracownica, pani Magda, spędziła pierwszą wizytę po prostu pijąc ramię w ramię z nimi herbatę, nie zakłócając poczucia bezpieczeństwa domu.
Kawa w restauracji pod Ratuszem
Obecnie czwartki to dzień, na który pani Helena widocznie czeka. Pomiędzy trzynastą a szesnastą, domem pana Jana opiekuje się spokojnie i z niesamowitą wprawą pani Magda. W tym czasie jego żona idzie do swojej ulubionej kwiaciarni na Starym Rynku, pije swoją wyczekaną niespiesznie kawę na spokojnie, bez martwienia się, co w razie czego zrobi wezwana karetka na piętro w kamienicy – wszystko jest pod okiem osoby doskonale wykwalifikowanej.
Czas oddechu dla rodzin
A kiedy czwartkowy czas się kończy, pani Helena wraca nie jako wymęczony i zasiniały kłębek nerwów, ale jako wypoczęta, stęskniona żona. Taka "opieka wytchnieniowa" (ang. respite care) to usługa, o której mówi się często niezwykle mało. My jednak wierzymy, że o opiekunów rodzinnych, w równym stopniu, co o chorych należy dbać.
Poświęcasz cały swój czas na opiekę na osobą bliską w Poznaniu (lub na Starym Mieście)?
Wiemy, jak bywa to trudne. Własny zdrowy odpoczynek to jedyny sposób, by zadbać później odpowiednio o swojego bliskiego pacjenta – niezależnie czy w domu czy kamienicy stromej czy nie. Skorzystaj z profesjonalnego wsparcia naszej sprawdzonej, fachowej firmy opiekuńczej na elastyczny czas (np. na parę godzin tygodniowo). Zadzwoń: 782 997 996 lub bezpiecznie skorzystaj z formularza zapytania.

